Wspomnienia Cypryjskie cz.3
4.
Zaraz koło Makronissos Court znajdował się przystanek autobusowy, skąd można było dojechać za 1,5 Euro do centrum Ayia Napy. Ale za pierwszym razem poszliśmy z Andrzejem pieszo, chcą lepiej rozejrzeć się po drodze. Nie mogłem za bardzo zrozumieć, dlaczego nie próbował kombinować coś, zanim ja się pojawiłem. Był wprawdzie kilka razy w Napie, ale tylko na wódkę.
Zaraz za przystankiem był supermarket, gdzie się zaopatrywaliśmy tanio w piwa. Sprzedawała tam Chinka albo Koreanka, dość zalotna. W tej chwili bardzo żałuję, że nie rozwinąłem znajomości, a wtedy mi się po prostu nie chciało. Podobno w Chinach wciąż za zabicie białego człowieka natychmiast obcinają głowę.
Dalej była masa hoteli, także pięciogwiazdkowych. Bliżej drogi były sklepy, biura turystyczne i to wszystko, czego można się spodziewać na głównej drodze do wielkiego centrum rozrywki, imprezowania i rozpusty. Chodnikami powoli szli w obie strony plażowicze i inni turyści. Po ulicy jeździła masa taksówek i quadów. Mniej więcej w ¾ drogi do centrum ulica się rozwidlała. Można było pojechać prosto do Napa Tsokkos i na plażę, albo odbić w lewo – bardziej do centrum i do Holiday`a. Holiday to trzeci obiekt służący do zakwaterowania staffu od Tsokkosa. Był to taki trzypiętrowy blok mieszkalny, bez wentylacji. Jeśli ktoś ze staffu The Dome mieszkał bez wentylacji, to dostawał duży wentylator od Christagisa, szefa maintanance`u. Widziałem takie wentylatory w sklepach, kosztowały 40 Euro. W Holiday`u mieszkali chyba tylko Słowacy. Cały czas pili. Sto metrów dalej mieli legendarną „ulicę dyskotekową”, z czego oczywiście korzystali, ale wydaje mi się, że głównie spędzali noce na ...
Zaraz koło Makronissos Court znajdował się przystanek autobusowy, skąd można było dojechać za 1,5 Euro do centrum Ayia Napy. Ale za pierwszym razem poszliśmy z Andrzejem pieszo, chcą lepiej rozejrzeć się po drodze. Nie mogłem za bardzo zrozumieć, dlaczego nie próbował kombinować coś, zanim ja się pojawiłem. Był wprawdzie kilka razy w Napie, ale tylko na wódkę.
Zaraz za przystankiem był supermarket, gdzie się zaopatrywaliśmy tanio w piwa. Sprzedawała tam Chinka albo Koreanka, dość zalotna. W tej chwili bardzo żałuję, że nie rozwinąłem znajomości, a wtedy mi się po prostu nie chciało. Podobno w Chinach wciąż za zabicie białego człowieka natychmiast obcinają głowę.
Dalej była masa hoteli, także pięciogwiazdkowych. Bliżej drogi były sklepy, biura turystyczne i to wszystko, czego można się spodziewać na głównej drodze do wielkiego centrum rozrywki, imprezowania i rozpusty. Chodnikami powoli szli w obie strony plażowicze i inni turyści. Po ulicy jeździła masa taksówek i quadów. Mniej więcej w ¾ drogi do centrum ulica się rozwidlała. Można było pojechać prosto do Napa Tsokkos i na plażę, albo odbić w lewo – bardziej do centrum i do Holiday`a. Holiday to trzeci obiekt służący do zakwaterowania staffu od Tsokkosa. Był to taki trzypiętrowy blok mieszkalny, bez wentylacji. Jeśli ktoś ze staffu The Dome mieszkał bez wentylacji, to dostawał duży wentylator od Christagisa, szefa maintanance`u. Widziałem takie wentylatory w sklepach, kosztowały 40 Euro. W Holiday`u mieszkali chyba tylko Słowacy. Cały czas pili. Sto metrów dalej mieli legendarną „ulicę dyskotekową”, z czego oczywiście korzystali, ale wydaje mi się, że głównie spędzali noce na ...
Skocz do strony:
<<
1
>>
Informacje ogólne
Data: 18.01.2010 10:03:52
Przeczytano: 103
Przeczytano: 103
Zdjęcia
Brak zdjęć.
Oceny
Komentarze
Brak komentarzy


